Zjadłem obiad u Magdy Gessler. Restauracja “u Fukiera” czy warto?

Zjadłem obiad u Magdy Gessler podczas ostatniej wizyty w Warszawie. Restauracja “u Fukiera” czy warto tam zjeść? – sprawdziłem na sobie.

Jako wielbiciel nowych i przede wszystkim ciekawych smaków wizyta u Fukiera przy płycie Starego Rynku w Warszawie była niejednokrotnie nieunikniona. Zachęcony nie tylko bardzo wysokimi opiniami w Google i wielu innych serwisach z recenzjami po około roku znów trafiłem do tej legendarnej już restauracji w Warszawie.

Miejsce to oczywiście wita nas od samych drzwi przyjemnymi, kreatywnymi i robiącymi spore wrażenie dekoracjami, które bezpośrednio odnoszą się do pory roku w jakiej odwiedzamy restaurację u Fukiera. Stoły tutaj są pięknie udekorowane, rzekłbym nawet oficjalnie. Znaleźć na nich możemy pełną zastawę, dekorację i kieliszki. Od samego wejścia jesteśmy z uśmiechem witani przez managera i kelnera, którzy zajmują się nami od pierwszych chwil spędzonych w tych zabytkowych wnętrzach.

W karcie znajdziemy mnóstwo tradycyjnych polskich dań, które swoją mistrzowską ręką oczywiście urozmaica Magda Gessler i jej szef kuchni. Jeśli myślicie, że znacie już smak żurku lub rosołu to jesteście niestety w błędzie. Ze spokojnym sumieniem mogę stwierdzić, że dopiero po zicycie u Fukiera takie stwierdzenie będzie zasadne.

Ceny tutaj są na prawdę różne. Nie sposób stwierdzić, że jest tutaj tanio lub drogo, ponieważ biorąc pod uwagę klimat tego miejsca, jakość składników, z których przygotowywane są nasze dania, czekadełko i obsługę kelnerską dla jednych będzie to próg cenowy nie do przeskoczenia, a dla innych będą to kwoty w pełni akceptowalne. W ten sposób zapłacimy tutaj za na przykład tradycyjny żur około 28 złotych, ale gwarantuję Wam, że wrażenia smakowe po jego konsumpcji są za to bezcenne.

Adam Bysiek

Niegdyś procowałem na antenie Rock Radia grupy Agora S.A. Ten magazyn prowadzę sukcesywnie od 2 lat. Głos marki Top Secret. Zapraszam Cię do posłuchania naszych audycji dostępnych w aplikacjach Spotify i iTunes. Pochodzę spod Krakowa, przez dwa lata mieszkałem w Warszawie, przez prawie pół roku na greckiej wyspie Rhodes, a aktualnie od 3 lat w Poznaniu. Miłośnik dobrej i smacznej kuchni, kocham podróże oraz nie wyobrażam sobie lata bez festiwali EDM. Dziennikarstwo to moja największa pasja w życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *